Warszawa modernizmem stoi. Plany nowego muzeum

Często jest tak, że mieszkamy gdzieś i jesteśmy tak przyzwyczajeni do tej przestrzeni, że przestajemy zwracać na nią uwagę. Jest oswojona, znana i traktujemy ją jak coś oczywistego, co po prostu jest od dawna. Jednak miasto, czyli między innymi architektura, to sceneria, w której spędzamy prawie całe nasze życie. Ma na nas ogromny wpływ, czy chcemy tego, czy nie.

W Warszawie nasz problem identyfikacji z miastem jest o tyle złożony, że większość miasta została zniszczona podczas II Wojny Światowej. Później powstawały plany odbudowy stolicy oraz tworzono nowe osiedla mieszkaniowe, które często kończyły się wielką płytą, zaś w latach 90. zostaliśmy zalani dziwnymi tworami architektonicznymi, z którymi niestety ludzie kojarzą Warszawę. Do tego mamy Stare Miasto, które ani nie powala wielkością ani stylem. Daje to obraz chaotyczno-eklektyczny, co często lubimy krytykować. Warszawiacy na co dzień nie doceniają swojej architektury i bardziej skorzy są narzekać, że jest źle i brzydko, zamiast odkrywać to, co wartościowe. Jednak często po prostu nie wiedzą, że np. Bank Gospodarstwa Krajowego na rondzie De Gaulle’a, to perełka modernizmu i że na jego zewnętrznych ścianach znajdują się piękne, monumentalne płaskorzeźby. Takich przykładów niewiedzy jest mnóstwo. Może to wynika z tego, że w szkole zawsze większa uwaga skupiana była na innych sztukach wizualnych, a architekturę pomijano. Jakoś nikt mnie nigdy nie uczył o Pniewskim, czy Żórawskim, a o Matejce słyszałam na okrągło.




Na szczęście jest już parę inicjatyw, które krążą wokół moderny i ogólnie architektury stolicy. Jest Centrum Architektury Grzegorza Piątka i Jarosława Trybusia, są kolejne kluby i kawiarnie zlokalizowane w modernistycznych obiektach, prowadzone przez Bartka Kraciuka i Norberta Redkie, jest strona na Facebooku o modernizmie stworzona przez Grzegorza Mikę i wszelakie akcje Fundacji Bęc Zmiana oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To wszystko spowodowało, że coraz więcej ludzi zaczęło się interesować historią warszawskiej architektury.

Moja przygoda z modernizmem zaczęła się trzy lata temu, kiedy zaprojektowałam serię sześciu ceramicznych miniatur modernistycznych budynków Warszawy. Od początku cieszyły się one popularnością, co jasno pokazuje, że jest zapotrzebowanie na nowe ikony miasta. Oraz że PKiN z Syrenką pod rękę to trochę za mało.



Gdy półtora roku temu musiałam podać mojemu promotorowi, prof. Jerzemu Porębskiemu, temat projektu dyplomowego od razu przyszła mi do głowy moderna. Rozważałam pomysły na publikacje, gry miejskie, knajpy, aż nagle mnie olśniło, żeby zrobić muzeum modernizmu.

Muzeum Modernizmu WWA, to muzeum dla wszystkich mieszkańców Warszawy, a nie tylko dla grupki pasjonatów. Nie posiada ono budynku, ponieważ architektury nie da się nigdzie zamknąć. Prawdziwa będzie jedynie w swoim naturalnym otoczeniu. Siła architektury polega na jej skali, fizyczności, na tym, że doświadczamy jej wewnątrz i na zewnątrz itd. Krótko mówiąc, żadne nośniki, takie, jak: makiety, fotografie, filmy nie dadzą nam tych doznań, które mamy obcując z architekturą twarzą w twarz. Po drugie, zwykłe muzea są zazwyczaj postrzegane jako miejsca przeznaczone dla wybranej grupy osób, są w pewnym sensie zamknięte i nie trafi do nich każdy. Stąd pomysł, by obiektami były budynki, a przestrzenią muzeum – miasto. Dzięki temu do Muzeum Modernizmu WWA trafić może każdy, kto zatrzyma się i będzie chciał przeczytać tablicę informacyjną umieszczoną przy wybranym obiekcie...Muzeum funkcjonuje na trzech płaszczyznach: fizycznej, czyli w mieście, wirtualnej – strona internetowa, mentalnej – świadomość ludzi. Dla mnie najważniejsza jest trzecia płaszczyzna, która oczywiście będzie istniała dzięki dwóm poprzednim.

Logotyp Muzeum ma oddawać pewną surowość i prostotę modernizmu. Litera “M” nawiązuje swym kształtem do najprostszych figur geometrycznych: koła, kwadratu i trójkąta. Z liter “M” zrobiłam charakterystyczny wzór, który można wykorzystywać na wszystkich materiałach promocyjnych, takich, jak: plakaty, koszulki, kubki, plakaty, notesy, mapy, strona internetowa itd. Sygnalizuje on, że oto mamy do czynienia z Muzeum Modernizm WWA. Chodziło o to, żeby był łatwo rozpoznawalny i zapadał ludziom w pamięć.

Muzeum, to wybrane przeze mnie 42 obiekty rozrzucone od Wilanowa po Marymont, pomiędzy którymi jeździ muzealny autobus tzw. eMka, w którym są mapy do wzięcia. Dodatkowo zwykłe środki komunikacji ZTM mają na przystankach mapki oraz konkretne autobusy, czy tramwaje maja na zewnątrz logo muzeum, co oznacza, że zatrzymują się na dogodnych przystankach dla zwiedzających.Tym oto sposobem przypadkowy przechodzień może w autobusie, w tramwaju, na przystanku czy przy obiekcie zostać nagle gościem Muzeum, wystarczy, że się zainteresuje, przeczyta, będzie chciał się dowiedzieć więcej. To jest projekt otwartego muzeum, gdzie nie ma wytyczonych tras (poza trasą autobusu, która jest stala) i kierunek, czy kolejność zwiedzania można sobie wybrać samemu.


Każdy obiekt posiada tablice informacyjną z logotypem muzeum, nazwiskiem architekta, rokiem wybudowania, małą mapką z pokazanymi pobliskimi budynkami oraz adresem strony internetowej. Poza tablicą, która przekazuje suche informacje, wokół gmachów tworzymy coś, co nawiązuje do tamtych lat, czyli np. w kamienicy Jana Wedla na parterze otwieramy kawiarnię Cafe Stryjeńska, tym samym nawiązując do malunku ściennego znajdującego się w kamienicy. Ludzie trafiający tu w menu, poza listą kaw, znaleźliby informacje o malarce oraz o architekcie domu, Juliuszu Żórawskim.

Muzealna strona internetowa przedstawia ideę, szczegółowy opis danej architektury, mapki do wydrukowania podłączone do systemu jakdojade.pl, gdzie można samemu wytyczyć sobie trasę, listę eventów pod patronatem muzeum, takich, jak: wystawy, konferencje, pokazy filmów, wycieczki z przewodnikiem.

Celem Muzeum, poza edukacją, jest promocja stolicy oraz zwrócenie uwagi na przykłady architektury, która nie znajduję się w rejestrze zabytków, a powinna. Żebyśmy nie zburzali kolejnych SuperSamów i Kin Skarpa. Bardzo chciałabym ten projekt zrealizować. Może uda się wejść we współpracę z miastem, może z jakimiś instytucjami kultury? Myślę, że Warszawie należy się takie muzeum.
Trwa ładowanie komentarzy...